czwartek, 17 kwietnia 2014

Afraid Angel


AFRAID ANGEL


"- Śmierć, to rzecz, od której nikt nie ucieknie. Dlatego moja fobia nie zniknie.
- Może i nie zniknie, ale osłabi się. Pokonamy ją razem, bo jesteś po prostu przestraszonym aniołem zesłanym z niebios."
Diana - dziewczyna z trudną przeszłością, która pochłania ją w swoje sidła podczas każdej minuty jej życia.
Czy ktoś będzie w stanie ją wyciągnąć z powrotem na powierzchnię?
Niall - międzynarodowa supergwiazda, o której uwagę zabiegają miliony nastolatek na całym świecie.
Wszyscy uważają go za tak pozytywną osobę. Jednak co się stanie, kiedy jego mroczna strona wyjdzie z ukrycia?
Dwoje kompletnie odmiennych ludzi.
Obydwoje mają swoje tajemnice i problemy, z którymi walczą na co dzień.
 Czy jeden wyrok może zaważyć na przyszłości Diany i Nialla?
Dowiesz się czytając Afraid Angel.


środa, 5 lutego 2014

Epilog

"Nie chcę już więcej grać w tą grę (...)
Nie chcę więcej tutaj zostać (...)
Jak ból, który tylko się ciągnie (...)
Nie chcę tego widzieć (...)
Nie chcę tego czuć (...)
W mojej regeneracji,
Jestem żołnierzem na wojnie.
Mam zburzone mury,
Zdefiniowałem, zaprojektowałem,

Moją regenerację."

*Pół roku później*

- Gotowe - oznajmiła Rosie, kiedy skończyła zapinać ostatnie guziczki na sukni ślubnej.
Uśmiechnęła się do panny młodej, a ona odwzajemniła jej gest.
- I jak wyglądam? - spytała przejęta. 
- Przepięknie - odpowiedziała zgodnie z prawdą, trzymając ją za ręce - Louis będzie zachwycony, jak ciebie zobaczy. Nie będzie mógł odwrócić od ciebie wzroku.
- Na prawdę tak sądzisz? - Eleanor była bardzo przejęta tym wyjątkowym dniem.
W końcu wreszcie jej marzenie miało się spełnić! Za kilkanaście minut wyjdzie za mąż i zostanie panią Tomlinson.
- Oczywiście! 
- Dziękuję ci za wszystko - przytuliła się do Rosemary - Za to, że tutaj jesteś.
- Nie mogłabym ciebie opuścić w tak ważnym dniu - zachichotała widząc, że oczy jej przyjaciółki się zaszkliły - Nie płacz, bo makijaż, nad którym makijażystka tak się męczyła, zaraz pójdzie na marne - zażartowała, aby dziewczyna zapomniała o nerwach.
- Tak, masz rację - również zaśmiała się - Jestem taka szczęśliwa! - El zaczęła wirować dookoła pokoju.
Rose obserwowała ją z fascynacją. Calder miała na sobie obcisłą, syrenią sukienkę, która uwydatniała jej szczupłą sylwetkę. Włosy przyszłej mężatki, stylistka upięła w eleganckiego koka, który spoczywał pod długim, śnieżnobiałym welonem. Natomiast uśmiech, który gościł od kilku godzin na twarzy brunetki, wszystko przypieczętował.
- To będzie wspaniały dzień - stwierdziła i westchnęła.
Cała sytuacja wydawała się jej taka dziwna, bo w końcu sześć miesięcy temu przespała się z Lou. Teraz on żenił się z Eleanor, która wybaczyła Rosemary i swojemu przyszłemu mężowi. Ciemna blondynka bardzo ją podziwiała za to, że miała takie dobre serce. 
- Rose? - kobieta wyrwała się z zamyśleń, gdy usłyszała zmartwiony głos swojej przyjaciółki - Mogę ciebie o coś spytać?
- Jasne, śmiało - zachęciła ją.
- Czy ty nadal coś czujesz do Louisa? - tego pytania właśnie się obawiała.
Tak, kochała go. Nadal jej serce biło szybciej, kiedy tylko go widziała. Cały czas kochała jego niebieskie tęczówki i cudowny uśmiech. Kochała go całego za to, jaki był. Jednak to uczucie, którym darzyła Tomlinsona, nie było tak wielkie, jakie czuła do jej nowego chłopaka. Pomimo tego wiedziała, że nie mogła powiedzieć tak Eleanor. W końcu miała zostać żoną Lou, więc nie chciała psuć tak bardzo istotnego dla nich dnia.
- El - zaczęła, wzdychając - To był tylko niekontrolowany wybryk. Uczucie, które być może nas kiedykolwiek łączyło, nie było prawdziwe - skłamała z czym nie czuła się dobrze, ale nie widziała innej odpowiedzi w tej sytuacji.
Najwyraźniej jej słowa ucieszyły brunetkę, bo rozchmurzyła się na twarzy.
- Po prostu chciałam się upewnić - mruknęła i szybko odgoniła od siebie całe cierpienie, które czuła wtedy, gdy się dowiedziała o całej zdradzie. Ale ona również nie była święta. W końcu przespała się z Niallem, czego nie żałowała i nigdy nie będzie żałować. Ich relacje były pogmatwane - kochała Louisa i chciała z nim spędzić resztę życia, ale farbowany blondyn również nie był i nie będzie jej nigdy obojętny - Która godzina? - spytała.
- Czas na to, żebyśmy już poszły - poinformowała ją Rosemary, biorąc pod ramie.
Kobiety otworzyły drzwi tarasowe i wyszły na zewnątrz. Od razu powitał ich ciepły, kalifornijski wiatr. Na zewnątrz panowała bardzo ładna pogoda - słońce świeciło, a na niebie nie było ani jednej chmury. Cała uroczystość zaślubin odbywała się na plaży, przy nowo kupionej rezydencji państwa Tomlinsonów. Ów dom był prezentem na ślub od rodziców zarówno Eleanor, jak i Louisa. Po wszystkich perypetiach, jakie spotkały ich paczkę, nie mieli ochoty na dalsze zamieszkiwanie Nowego Jorku, dlatego padło na Los Angeles. 
Wszyscy przeprowadzili się tutaj i bardzo cieszyli się z tego wyboru. Wprawdzie mieli jeszcze dalej do swoich rodzin, co stanowiło niezły minus, ale jakoś to przeboleli. Panna młoda wraz ze swoją druhną, przeszły przez ogród, a następnie przez furtkę znalazły się na plaży. Od razu poczuły piasek pod swoimi stopami, ponieważ nie miały na sobie butów, tak jak reszta gości. Plaża była opustoszała, a zachód słońca był bardzo bliski - przyszła para młoda wybrała sobie idealny czas na ceremonię. Jedynym minusem był wiatr, który rozwiewał włosy.
- Jesteś gotowa? - spytał ją jej ociec, który podszedł do kobiet.
- Oczywiście tato - powiedziała podekscytowana, ale równie przejęta Calder.
Odebrała od blondynki bukiet jasnoróżowych róż i ujęła swojego tatę pod rękę. Wszystko szło zgodnie z planem. Goście siedzieli na swoich miejscach, a pan młody ze świadkiem już czekali przy pastorze. Rosemary trzymała na rękach Thomasa, tak jak zażyczyła sobie tego brunetka. Mały Tommo był jednym z najważniejszych gości. W końcu usłyszeli marsz weselny, więc ruszyli. Najpierw Stevenson z dzieckiem. Dziewczyna spoglądała na swoich przyjaciół. Zayn wraz z Perrie, która była w zaawansowanym stadium ciąży, uśmiechali się do niej pogodnie. Edwards miała urodzić za kilka tygodni, więc wszyscy nie mogli się doczekać tego wydarzenia. Ta para zdecydowała się na dowiedzenie się płci dziecka i wyszło, że urodzi się dziewczynka, której dadzą na imię Hurija, bo po arabsku oznacza to "anioł". Właśnie tą istotą było dla nich jeszcze nienarodzone dziecko, ponieważ dzięki temu wszystko sobie wybaczyli. 
Niall z Malikiem pogodzili się po zamknięciu całej sprawy z Dalonem. Horan nie był już samotnym strzelcem - po zakończeniu całej sprawy z Eleanor, czyli wyjaśnieniu wszystkiego zdruzgotanemu Tomlinsonowi, zaczął życie na nowo. Na początku nowego roku, poznał przypadkowo w LA śliczną dziewczynę - Barbarę, z którą po kilku miesiącach się związał. Wszyscy uwielbiali brunetkę, ponieważ była zabawna, pogodna i dla każdego miła. Siedzieli na krzesłach, ale i tak cały czas przesyłali sobie ukradkowe spojrzenia i trzymali się za ręce. Miłość biła od nich na kilometr - obydwoje byli w sobie zadurzeni bez pamięci. 
Rosie spojrzała w drugą stronę i ujrzała Liama z Danielle, którzy starali się za wszelką cenę zachęcić bliźniaków do siedzenia grzecznie na ich kolanach. Niestety na próżno, ponieważ Will ciągle się kręcił, a Belle mu wtórowała. Jednak państwo Payne się nie denerwowali, bo za bardzo kochali swoje dzieci. Tej parze wszystko się idealnie układało.  
Louis zachwycił się, gdy ujrzał Rosemary, bo wyglądała na prawdę pięknie. Miała na sobie długą, koronkową suknię, a blond włosy, falami spływały na jej ramiona. Na twarzy dwudziestoparolatki znajdowało się na prawdę mało makijażu, jak zwykle, bo wystarczył jej śliczny uśmiech, aby zawładnąć sercem każdego. Pan młody nadal żywił uczucie do Rosemary, ale obydwoje podjęli decyzję po gwałcie dziewczyny, że nie mogą być razem. Poza tym obydwoje byli teraz w szczęśliwych związkach.
Wszyscy zachwycili się na widok kobiety, która niosła małego synka państwa młodych. Thomas wyglądał bardzo słodko w jeansach i białej koszuli. Obserwował wszystkich zgromadzonych i jakby zastanawiał się, "co się tutaj dzieje?"
Według Stevenson, Lou wyglądał bardzo przystojnie w garniturze i przygładzonych włosach. Jednak jej wzrok najdłużej się zatrzymał się na jej partnerze, który bardzo dokładnie skanował ją wzrokiem. Zachichotała, bo Harry'emu wiatr nie dawał spokoju. Tak, jak brunet był ubrany w garnitur, przez co blondynka uważała, że wyglądał cholernie seksownie. W tym momencie, jego idealną twarz rozświetlał uśmiech, ale Rosemary nadal pamiętała jego załamanie, kiedy to Cindy ochroniła go własnym ciałem przed pociskiem. Gdyby nie ona, Styles by nie żył - nastolatka oddała za niego życie. Policja, która kilka minut później po całym wydarzeniu wparowała do magazynu, zastała całą grupę w tragicznym stanie. Harry zapłakany klęczał przy umierającej Collins. Rosie nadal nie mogła pojąć tego, jak mogła tak się poświęcić. W końcu uratowała życie jej miłości. Tamten tydzień nazwali "tygodniem śmierci", ponieważ podczas niego odbyły się dwa pogrzeby. Rosemary cały czas bardzo tęskniła za matką - żałowała, że jej tutaj nie było. Pomimo tego cieszyła się, bo wiedziała, że teraz jest z jej ojcem szczęśliwa w niebie. Dużo czasu zajęło jej otrząśnięcie się po gwałcie, ale z Harrym u boku, który pomagał jej na każdym kroku, na szczęście wszystko się udało. Przyjaciele długo nie potrafili zacząć normalnie funkcjonować po całej tragedii. Aktualnie Thomas znajdował się w więzieniu - Harry i Liam robili wszystko, aby zasłużył na karę dożywocia, ale ostatecznie otrzymał dwadzieścia lat pozbawienia wolności. Jego pomocnicy uciekli, zanim psy przyjechały, więc im się upiekło.
Styles był bardzo szczęśliwy z powodu, że wreszcie Rosemary była jego. Przy niej rozkwitał i zmienił się na lepsze. Jego cała rodzina ją pokochała, a mama traktowała jak własną córkę. Ich związek miał wiele korzyści, np.: Rosie zyskała nową rodzinę. Harry cały czas czekał na odpowiedni moment, w którym będzie mógł się oświadczyć blondynce. Wprawdzie znali się niecały rok, ale tyle przeżyli, że byli pewni swojej miłości. Poza tym para miała pewien sekret, który chciała niedługo wyjawić, ale niektórzy mogli go odkryć przez lekko zaokrąglony brzuch druhny... 

KONIEC

 Frida Gustavsson (Rosemary) też Was kocha, ale pewnie nie tak mocno, jak ja

24,204 wyświetleń+346 komentarzy+31 rozdziałów+9 miesięcy+16 bohaterów+41 obserwatorów+31 twitterowiczów+ kochane anonimki+4 szablony = You're so pretty, when you cry...

"Ale to już było... I nie wróci więcej"... Wow! To już ostateczny koniec mojego 3 opowiadania, które pisałam - jak dotychczas - najdłużej! Ale ten czas leci... Jak widać, pozwoliłam sobie na małe obliczenia co do bloga. Chętnie napisałabym każdemu z Was z osobna podziękowania, ale nie znam Was wszystkich, bo pewnie połowa czytelników nie komentowała, dlatego zrobię to w liczbie mogniej...

Dziękuję za:
  • każde wyświetlenie 
  • każdy komentarz
  • każde miłe słowo, które motywowało mnie do dalszego pisania 
  • każdą rozmowę na twitterze 
  • każdy uśmiech, który wywołaliście na mojej twarzy
  • czas, który poświęciliście na czytaniu rozdziałów
  • to, że w ogóle chciało Wam się czytać moje opowiadanie
  • to, że przeżywaliście wszystkie wydarzenia z bohaterami
  • to, że mnie nie opuściliście, pomimo zawieszenia
  • ZA TO ŻE PO PROSTU BYLIŚCIE ZE MNĄ ORAZ ROSIE I RESZTĄ PRZEZ TEN CAŁY CZAS ❤ 

Żadne słowa nie są w stanie opisać to, jak bardzo Wam dziękuję! Dzięki Waszym komentarzom zaczęłam wierzyć w to, że jednak aż tak źle nie piszę - że mam jakiś talent, który udaje mi się rozwijać! Czasami na prawdę nie miałam siły i ochoty na to, żeby napisać rozdział. Pomimo tego zawsze wtedy sobie przypominałam, że ktoś tam gdzieś jest i czeka na poznanie dalszych losów bohaterów, więc bez względu na to, jak się czułam, pisałam dalej! Starałam się jak mogłam, dlatego przepraszam za każdy błąd, jaki popełniłam, za czas oczekiwań nad rozdziałami, za wszystkie moje niedociągnięcia!  

Szczerze? Kompletnie nie wiem, jak wyszedł mi ten epilog... Jednak to nie mi dane jest to oceniać, tylko Wam, dlatego mam nadzieję, że wszystkim się spodobał.

Nie umiem się żegnać, dlatego pewnie w tych podziękowaniach pozapominałam połowy rzeczy, które chciałam napisać, więc proszę - wybaczcie mi to! Ale przecież my się nie żegnamy, bo startuję z Shaky, które mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, tak jak to opowiadanie! ❤ 

KOCHAM WAS MOJE WSPANIAŁE ANIOŁKI!
❤ JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO!